Parę dni temu, a dokładnie w poniedziałek, mieliśmy kalendarzowy pierwszy dzień wiosny. Piszę "kalendarzowy", bo jest także astronomiczny, o czym z ręką na sercu mogę przysiąc dowiedziałam się całkowicie niedawno, naprawdę... No cóż, inteligenta Paula! :D
I może nie jest jeszcze tak ciepło, ale ja czuję tą wiosnę. Wszystko
rozkwita, budzi się do życia, wszędzie robi się kolorowo - to kocham w
tej porze roku!

Ale do rzeczy! Ostatnio, a dokładnie wczoraj, razem z moją siostrą
postanowiłyśmy, że w ramach odpoczynku pójdziemy na spacer, ja wezmę
aparat i porobię trochę zdjęć. I to był bardzo dobry pomysł! Gdy wyszłam
z domu i zobaczyłam co się dzieje na niebie... moja mina była bezcenna.
Niestety, zachód słońca nie czeka i musiałyśmy szybko działać. Parę
zdjęć i dalej w las, (bo akurat, na moje szczęście, mam las na
zachodzie, dzięki czemu codziennie mam piękne widoki! W sumie wschody po
drugiej stronie też są niczego sobie.) aż w końcu nie było już jak
robić zdjęć, bo słońce schowało się za drzewami.